| Strona główna | Wspomnienia | Zdjęcia |
20.02.1968 - 10.04.2010

Mieliśmy zaszczyt znać kogoś wybitnego, takiego naprawdę wielkiego, wybijającego się wysoko, wysoko ponad przeciętność, mieliśmy też szczęście mieć przyjaciela, takiego który zawsze wyciągnie rękę i pomoże wstać kiedy życie powali na kolana. Niestety Jego życie zatrzymało się w połowie drogi. Katyń po raz drugi zabrał najlepszych...

Gosia, żona Pawła, poprosiła żeby przygotować stronę internetową o Pawle. Tylko jak zrobić stronę o Takiej Osobie i niczego nie pominąć... Wskazówką dla nas są słowa Gosi o śladach pozostawianych przez Pawła w życiu każdego z nas.

WSPOMNIENIA O PAWLE WYPYCHU
Dziękuję Bogu za te 18 wspólnych lat

W tych trudnych dla mnie dniach zastanawiałam się nad odpowiedzią na pytanie  - Kim był (dla mnie jest) Paweł i oto moja odpowiedź.
 
Pablo potrafił zawsze mnie rozśmieszyć, wytknąć błędy ale również udzielić rady. Dzięki niemu nauczyłam się i zrozumiałam wiele rzeczy, zobaczyłam ciekawe miejsca ale przede wszystkim poznałam wielu wspaniałych ludzi. Bardzo kochał nasze Maluchy - Zuzankę i Krzysia i wiem, że to uczucie nie skończyło się z chwilą jego śmierci. Był dumny z  ich osiągnięć i chciał ich wychować na dobrych ludzi. 
 
Wszędzie pozostawił nam cząstkę siebie, czy to w opowiadaniach i anegdotach, czy w konkretnych działaniach. Miał dar znajdowania najprostszych rozwiązań różnych problemów. Podziwiałam go za to, że potrafił z każdym rozmawiać.
 
Był kochanym synem, zięciem, bratankiem, siostrzeńcem i szwagrem. Dla swoich rodziców na zawsze pozostał Pawełkiem lub Małym. Otaczał ich swoją opieką. Zawsze potrafił znaleźć dla nich czas, bardzo ich szanował i był ich wsparciem. Cieszył się, że ma tak dużą rodzinę a wszędzie, gdzie razem pojechaliśmy - był przyjmowany jak dawno oczekiwany z radością gość.
 
10 kwietnia 2010 r. zakończył się pewien etap w naszym życiu. Jednak pamiętam o tym, że zawsze powtarzał, żeby patrzeć w przyszłość bo jakoś to będzie. W tamtą sobotę jego obecność przy nas zmieniła swój wymiar. Wierzę, że będzie się nami opiekował, bo przecież zawsze musiał wszystkiego dopilnować. 
 
Jak powiedziała jedna zacna ciocia - "nieważne jak umarłeś ważne jak żyłeś". Rzeczywiście pozostawił na ziemi ślady swoich stóp i wiem, że m.in. to da nam siłę na dalsze życie bez jego fizycznej obecności. 
 
Podejrzewam, że zorganizuje nam jeszcze wycieczki do Krakowa na Wawel do Katynia i na Powązki, gdzie zostali pochowani jego przyjaciele, z którymi zginął pełniąc służbę. Dla mnie Paweł jest moim Szczęściem, Skarbkiem i Pablem. Dziękuję Bogu za te 18 wspólnych lat.
 
Małgosia 
Wspomnienie Adama Kwiatkowskiego

Wspomnienie Adama Kwiatkowskiego

Nagrane 11.04.2011 r. dla portalu pis.org.pl

Panie Pawle, Pan zawsze był w porządku

Cierpliwy, uprzejmy, spokojny. Z takim samym szacunkiem traktował Pan gwiazdę mediów, jak i niezbyt znanego dziennikarza. Był Pan gotów odpowiedzieć na każde pytanie, ale też potrafił Pan delikatnie poprosić, by w ten weekend już nie  dzwonić, bo miał Pan na głowie przyjęcie z okazji urodzin swojego dziecka - o czym mówił Pan z niekłamaną radością i uśmiechem, który można było wyczuć po drugiej stronie telefonu. Był Pan wyśmienitym urzędnikiem i bardzo fajnym człowiekiem.

Brakuje nam Pana.

Michał Sznajder
Dobrze mieć Starszych Braci!

Stoję w gronie starych znajomych. Patrzę na uśmiechniętą Gosię podążającą wzrokiem za Zuzią wchodzącą po schodach - jaka Ona jest podobna do Pawła. Basia i Nikola podsumowują, że przyjechałem tylko z Zośką, a Agatkę z Krzyśkiem zostawiłem w domu - wszyscy czekają już wiosny, medycy nie boją się zimy. Gwar połączonej imprezy urodzinowej Janka i otwarcie domu Edyty i Marcina. Nie widziałem się z tyloma osobami ładnych parę lat. Czas jakby przystanął na chwilę, a może się cofnął. Jest Mateusz, Wojtas i Bartek. Dobijają następni goście. 
 
Jest i Paweł, parę dni temu słuchając w nocy wiadomości usłyszałem Jego głos - jak zwykle spokojny, rzeczowy, tak dobrze znany z odpraw "AKRY". Ciekaw byłem czy przyjdzie do Marcina? Jest, znalazł czas Pan Minister, dla mnie Starszy Brat, myślę, że nie tylko dla mnie. 

» Przeczytaj wspomnienie...
Paweł Wypych to osoba, której się nie zapomina

Poznałam Go przez Adama. Skoro byli przyjaciółmi, od  początku wiedziałam, że jest  osobą wyjątkową. Kiedy, po kilku nieudanych próbach, wreszcie się spotkaliśmy, przekonałam się, że Paweł "wie co robi i wie co mówi". Była to wizyta oficjalna, więc podejmowałam gości razem z siostrą Gemmą - Ekonomką  naszego Zgromadzenia -  i tak już do końca zostało. Z tej znajomości, przez następne spotkania i wspólne wyprawy, stworzyliśmy bardzo nietypowy "kwartet" (jak to widać na zdjęciu ze Stróży z 29.07.2008).

» Przeczytaj wspomnienie...
Wspomnienia

Jeśli byłby konkurs na o Pawle wspomnienia,
łatwo zgadnąć jego  Zwycięzców, bez wątpienia.

» Przeczytaj wspomnienie...
Lina asekuracyjna

Pozwalam sobie napisać te parę słów po śmierci Pawła. Wyrzucam sobie, że gdy dwukrotnie nagrał mi się w czwartek 8 kwietnia na telefoniczną sekretarkę - mimo, że obiecywałem - nie oddzwoniłem. I choć niestety narazie nie oddzwonię, to zapis ten pozostanie dla mnie najcenniejszą pamiątką po wyjątkowym człowieku. Ośmielę się napisać - przyjacielu.

» Przeczytaj wspomnienie...
"Martuś, może od początku..."

Trudno zacząć pisać wspomnienia o kimś, kto odegrał w czyimś życiu tak wiele ról - harcerz, dyrektor, kolega, przyjaciel. Paweł powiedziałby, zapewne z tym swoim specjalnym uśmieszkiem, "Martuś, może od początku...".

Nasza znajomość zaczęła się w roku 1994 na obozie harcerskim. Małgosia ubłagała Pawła, aby zabrał na AKRĘ, troszkę dziwną 9-osobową drużynę harcerek z Otwocka. Może pomógł nam fakt, że Paweł urodził się w Otwocku, ale pewnie była to po prostu zwykła, harcerska otwartość. 

» Przeczytaj wspomnienie...
Wiadomości Sąsiedzkie

Paweł Wypych nie był wprawdzie mieszkańcem Wesołej, lecz w takim momencie trudno byłoby o nim nie wspomnieć. Zaledwie rok młodszy ode mnie, prowadził swoją drużynę po sąsiedzku, na osiedlu Przyczółek Grochowski. Razem działaliśmy w środowisku niezależnego harcerstwa, razem walczyliśmy o powrót tradycyjnych, przedwojennych ideałów.

» Przeczytaj wspomnienie...
Drogi Pawle, Kochany nasz Zięciu

W głowie wiele myśli, a usta chcą tylko krzyczeć: dlaczego?
 
Panie Boże spójrz przed Twoim Niebiańskim Oknem stoi Paweł, nasz Zięć. Prosimy, przyjmij Go do Swojego Pałacu. Spośród wielu komnat, które posiadasz, przydziel Mu najpiękniejszą. My Jego teściowie o to Cię bardzo prosimy. 

» Przeczytaj wspomnienie...
Byliśmy z niego ogromnie dumni

Żal przeogromny przepełnia serca mojej siedmioosobowej rodziny, na czele z moim 87 letnim tatą. Minęło kilka tygodni od tragedii i pogrzebu Pawełka, a my wciąż nie możemy w to uwierzyć. Tym bardziej, że za nami trzy majowe, świąteczne dni, po których często Paweł wpadał do nas wracając z nadmorskiego wypoczynku. Uwielbialiśmy te spotkania... bo dla nas On zawsze był kimś wyjątkowym, kimś wielkim, kimś niepowtarzalnym, a równocześnie był jednym z nas i tak nas traktował.

» Przeczytaj wspomnienie...
Dobro nie umiera

... Nagle straciliśmy tyle ważnych osób w naszym państwie, a wśród nich ludzi szczególnie życzliwych mojemu środowisku, osób wrażliwych na niepełnosprawność i to nie tylko z racji sprawowanych funkcji, lecz z posiadanej pasji rozwiązywania problemów społecznych. Podejmowania trudnych i niepopularnych wyzwań w tej dziedzinie. Paweł Wypych należy do ścisłego grona takich pasjonatów. 

» Przeczytaj wspomnienie...
Czternastka

Sławny pokój - "14", do której trafiłam rozpoczynając pracę w Biurze Polityki Społecznej słynęła z tego, że mieściło się tam zdecydowanie więcej ludzi niż przewidywały to przepisy BHP:). Normalnie pracowało tam pięć osób (pani Grażynka, ja, Marcinów dwóch i Krzyś), ale rzadko zdarzało się by w pokoju przebywali wyłącznie pracownicy. Było to miejsce, w którym praca nigdy nie kończyła się o 16.00. Mimo licznych niewygód, wynikających z braku miejsca, czy też charakterystycznego zapachu, o którego pochodzeniu wiedzieli tylko wtajemniczeni, zawsze chętnie się tam wszyscy spotykali. Do tej pory nie wiem na czym polegał fenomen tego pokoju. Wiem na pewno, że atmosfera tamtych dni była nie do powtórzenie nigdy później...

» Przeczytaj wspomnienie...
Rzeczy niemożliwe załatwiał od ręki

10 kwietnia to moje urodziny... w 2010 roku dzień ten zdecydowanie należał do Pawła i pozostanie tak już...
Jesteśmy farciarzami, że udało nam się choć przez chwil parę być z Nim, koło Niego, wspólnie budować...  
Jest tak niewielu, którzy zarażają  pozytywną energią i pokazują jak rzeczy niemożliwe załatwiać od ręki. 
Paweł  osiągnął w tym poziom mistrzowski :) 
Z perspektywy czasu zastanawiałam się chwilami skąd miałam tyle odwagi, energii i... te kilkanaście lat temu.
Pawle, Małgosiu - dzięki Wam wielkie!!! To pozostanie na całe życie.

Małgosiu - pamiętam i jestem...
 
Dorota Mickiewicz
Harcerskie wspomnienia

Pamiętam, jak przyjechałem w odwiedziny na obóz (chyba kolejny po Radodzierzy) i skoczyłem z kolegą do supermarketu na zakupy. Stoimy w kolejce do kasy, a za nami ustawia się z wózkiem Paweł. W wózku 3/4 Wyborowej i ogórki kiszone w słoiku. Zdziwieni spojrzeliśmy na Pawła, a On z uśmiechem na ustach powiedział: "Jadę do leśniczego żerdki załatwić". Paweł potrafił dogadać się z każdym. 


» Przeczytaj wspomnienie...
Nie zapomnę. Do zobaczenia znów...

Czytając wspomnienia Przyjaciół Pawła, myślałam o tym, jak bliska jest mi ta "ocena". 

Pawła, poznałam w pracy, teraz mogę powiedzieć, że miałam szczęście. Początkowo odbierałam Go jako człowieka niedostępnego, chwilami wyniosłego, czas jednak pokazał jak bardzo się myliłam. W dniu, w którym odchodziłam z Urzędu, Paweł zadał sobie trud by szczerze porozmawiać i podsumować moją pracę. Ta rozmowa i wiele innych, pozostaną w mojej pamięci jako cenne lekcje życia. 

» Przeczytaj wspomnienie...
Komendant

Paweł był - jest, moim harcerskim wzorem - blisko związany z naszym harcerskim środowiskiem, założyciel i wieloletni komendant zgrupowania Akra. Wiele pięknych chwil z mojego życia wiążę z nim - z tym co zrobił i jaki był. Myślę, że bardzo dużo "harcerskości" we mnie mam od niego.


» Przeczytaj wspomnienie...
Polska straciła orędownika idei partycypacji osób niepełnosprawnych w życiu społecznym

Moje myśli powracają do stycznia 2006 roku, kiedy to nowy wówczas pełnomocnik Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych Paweł Wypych przybył do Krakowa na jedną ze swoich pierwszych delegacji służbowych - konferencję "Osoby niepełnosprawne w społeczeństwie wiedzy". Był to Minister, który uznał za niezwykle istotne, aby równolegle z dyskusją o zatrudnianiu osób niepełnosprawnych prowadzić debatę o ich gruntownej edukacji, zwłaszcza na poziomie uniwersyteckim.

» Przeczytaj wspomnienie...
Takiego go zapamiętam

Pawła Wypycha poznałem jeszcze jako wiceministra pracy, niedługo przed zostaniem przez niego prezesem ZUS. Od samego początku naszych kontaktów byłem pod dużym wrażeniem jego profesjonalizmu, zaangażowania w pracę i propaństwowej postawy jaką prezentował. Jednocześnie był osobą  niezwykle ciepłą, serdeczną i wyrozumiałą.
 
Pamietam spotkanie "w przelocie" tuż przed kolacją w Pałacu Prezydenckim wydawaną na cześć księcia Karola. Przygotowywałem się do wejścia "na żywo", kiedy zobaczyłem przebiegającego Pawła Wypycha. Zawołałem "Dobry wieczór Panie Ministrze, gdzie Pan tak spieszy? Na kolację?". Roześmiał się. "Ależ skąd, biegnę po córkę do szkoły. Czeka na mnie". Takiego go zapamiętam.
 
Grzegorz Kwolek
TVP Info 
Współpraca z NGO

Pamiętam Pawła Wypycha z okresu gdy był dyrektorem Warszawskiego Centrum Pomocy Rodzinie przy ul. Rakowieckiej 21. Wówczas to mieliśmy trudności ze zorganizowaniem turnusu rehabilitacyjnego - nie pamiętam jakie dokładnie były to przeszkody, natomiast po rozmowie z p. dyr. Wypychem zaplanowany wcześniej turnus odbył się.

» Przeczytaj wspomnienie...
Potrafił rozświetlać rzeczywistość wtedy, kiedy stawała się mroczna

Na swojej dość już długiej drodze zawodowej spotkałam mnóstwo osób - tych zwyczajnych, tych uwikłanych w różne problemy, bezradnych mających pretensje do losu i pomocy społecznej, wielu intersariuszy oraz osoby niezwyczajne, wyjątkowe. Taką osobą był Dyrektor Paweł Wypych.  
         

» Przeczytaj wspomnienie...
Paweł, wyjątkowy człowiek

Paweł... Przyjaciel, Człowiek o Wielkim Sercu a zarazem niesamowicie Skromny... Dusza Towarzystwa... Przyjaciel, który zawsze służył radą, rozmową, Człowiek nie do przegadania... :)
 
Był WYJĄTKOWY

» Przeczytaj wspomnienie...
Był wszechstronnym państwowcem

Paweł Wypych był moim przełożonym, a potem kolegą. Poznałem go w 2007 r., gdy został wiceministrem w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, któremu powierzono zadanie nadzoru nad Zakładem Ubezpieczeń Społecznych. Był już doświadczonym urzędnikiem, wcześniej zajmował się pomocą społeczną w warszawskim ratuszu, był również wiceministrem oraz Pełnomocnikiem Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej. W drugiej połowie 2007 r. odszedł z KPRM do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, którego został Prezesem. Ostatnio wspierał Prezydenta Lecha Kaczyńskiego jako Minister.
 

» Przeczytaj wspomnienie...
Teraz on mnie inspiruje...

Pawła pierwszy raz spotkałam kilka lat temu, jak jeszcze pracował w Urzędzie Stołecznym Warszawa. Pewnego dnia otrzymałam telefon czy nie zechciałabym przeprowadzić szkolenia dla urzędników warszawskich na temat kreowania polityki społecznej uwzględniającej potrzeby osób niepełnosprawnych opartej na doświadczeniach gdyńskich. Byłam zaskoczona, jak ja, z Gdyni, mam szkolić urzędników w stolicy, myślałam, że to jakiś żart...okazało się jednak, że nie. Na spotkaniu było ok. 20 poważnych urzędników, dyrektorów wydziałów, którzy z uwagą słuchali, jak w Gdyni tworzyliśmy struktury i podejmowaliśmy działania, aby Gdynia stawała się powoli miastem przyjaznym dla wszystkich...
 

» Przeczytaj wspomnienie...
Dziękuję Opatrzności za skrzyżowanie naszych dróg

Pana Pawła Wypycha poznałam 10 lat temu. Był wtedy dyrektorem Warszawskiego Centrum Pomocy Rodzinie a ja byłam dyrektorem Okręgu Mazowieckiego Polskiego Związku Niewidomych. Nasze pierwsze spotkanie dotyczyło jakiejś interwencji na prośbę kół warszawskich w sprawie turnusów. Dziś już mgliście je pamiętam. Potem objął stanowisko dyrektora Biura Polityki Społecznej w Urzędzie Miasta i tu spotykaliśmy się częściej przy różnych okazjach. Były to zebrania informacyjne dla organizacji pozarządowych, konferencje a od 2003 r. ścisła współpraca z Radą Społeczną ds. Osób Niepełnosprawnych, której byłam członkiem. Następnie były kolejne coraz wyższe stanowiska: wiceprezydenta Miasta, pełnomocnika rządu ds. Osób Niepełnosprawnych a w końcu ministra w kancelarii Prezydenta RP. 

» Przeczytaj wspomnienie...
Człowiek honorowy, bystry, do bólu pracowity i uczciwy

Paweł Wypych. Człowiek honorowy, bystry, do bólu pracowity i uczciwy. Mój los dziennikarski zetknął mnie z Pawłem Wypychem w momencie, kiedy zaczął się zajmować sprawami społecznymi. W 2005 roku został wiceministrem pracy i polityki społecznej. Tajemnicą poliszynela było to, że odszedł z resortu, w sierpniu 2006 roku, po tym jak objęła go Samoobrona. W grudniu tego samego roku został głównym doradcą Prezesa Rady Ministrów, a od lutego 2007 roku do czerwca podsekretarzem stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. 

» Przeczytaj wspomnienie...
Gdy był do czegoś przekonany, po prostu działał

Moja współpraca z Panem Ministrem Pawłem Wypychem rozpoczęła się jeszcze kiedy był dyrektorem Biura Polityki Społecznej w Urzędzie m.st. Warszawy. Pamiętam nasze spotkania z czasów kiedy piastował stanowisko prezesa ZUS, a wreszcie pełnomocnika rządu ds. osób niepełnosprawnych.

» Przeczytaj wspomnienie...
Był Wizjonerem - jedynym w swoim rodzaju

Poznałem Go jeszcze jako Dyrektora WCPR, bliżej poznaliśmy się w Szkole Praw Człowieka Fundacji Helsińskiej. Mówi się, że nie ma ludzi niezastąpionych, ale Pawła nie da się zastąpić. Ten facet miał wizję, ale miał i charyzmę, ciężko go było do czegoś przekonać, ale jeśli to kupił, to szedł z tobą w ogień. Cenił ludzi pracujących w pomocy społecznej, mimo medialnych nagonek jakie często dotykały tej instytcji, miał świadomość i wiedzę, jak ludzie muszą ciężko harować. Dusza towarzystwa, mistrz riposty. Myślę że to On zrobił najwięcej dla poprawy wizerunku Pana Prezydenta. Miałem nadzieję, że wróci o samorządu i zrobi wiele dobrego dla Warszawy. Kto teraz przejmie po nim pałeczkę?

Jarosław Gnioska
Dyrektor Ośrodka Pomocy Społecznej Dzielnicy Rembertów m.st. Warszawy 

"Wypych ma gadkę!"

Ślub Tomka i Emilki miał miejsce w kameralnej kaplicy ks. Orionistów na Ochocie (ulicy nie pomnę). Niemniej kapliczka malutka, uroczystość w gronie bliskich znajomych, wszystkiego ze 30 osób (Tomek pewnie będzie pamiętał). Wśród gości oczywiście Wojtas, Paweł, a także Maciek i Nikola i parę osób z grona z którym Tomek zapoznał się jeżdżąc na nartach.

Ceremonia przebiega planowo, pada pytanie: "Czy ktoś z Państwa chciałby coś powiedzieć". Przez chwilę panuje cisza, po czym Maćko Klein tak, aby nie pozostało to niezauważone:

"WYPYCH MA GADKĘ !"

No i Paweł wyszedł i powiedział. Nie pamiętam co. Ale to "Wypych ma gadkę" zapamiętałem.

 Tomasz Łasica

Służba...

Przez wiele lat na ścianie mojego pokoju wisiała tabliczka z takimi słowami:

"Pragnęli służyć Krajowi Dziś Jutro i Pojutrze, by w życie polskie wprowadzać ideały braterstwa i bezinteresownej, ofiarnej służby oraz postawę świadomego obywatela dźwigającego z własnej chęci współodpowiedzialność za losy Narodu w czasie wojny i pokoju"...

Wierzę głęboko, że i te słowa można przypisać temu wszystkiemu, co robił Paweł...

LENIN

 

Przyjacielskie pożegnanie Pawła Wypycha w gronie najbliższych na Hetmańskiej

Non omnis moriar - nie wszystek umrę - zostaje nie tylko pamięć, ale i świadomość obecności. Pan Paweł jest jak dawniej - tylko  zajęty gdzie indziej.

Spotkałem człowieka - właśnie pana Pawła, którego zauważyłem podczas mojej pracy kapłańskiej wykraczającej nieco poza zakres posługi parafialnej. 


» Przeczytaj wspomnienie...
Pięć wspomnień Pawła Wypycha

Jeden z jego przyjaciół powiedział, że Wypycha z jego poczuciem humoru, sposobem bycia, retoryką albo się kupowało albo odrzucało. Ja kupiłem.

Poznałem go przypadkiem 3,5 roku temu Wypowiadał się w jakiejś gazecie na temat emerytur. Był w zespole ówczesnego wicepremiera Przemysława Gosiewskiego ds. reformy emerytalnej. Zadzwoniłem z lekką nieśmiałością. 

» Przeczytaj wspomnienie...
Był Przyjacielem Moich Przyjaciół

Długo zwlekałem z napisaniem tego wpisu.

Kim był dla mnie Paweł? Znajomym, z którym spotykaliśmy się od czasu do czasu? Członkiem elity społecznej i politycznej, z którym miałem przyjemność się zetknąć? Ministrem w Kancelarii Prezydenta, który prześladował mnie z ekranu w ostatnich miesiącach ?


» Przeczytaj wspomnienie...
Pekin

Wychowaliśmy się na tym samym osiedlu, słynnym Pekinie, a to łączy:) Biegaliśmy po tych samych podwórkach, bawiliśmy się w zimie  na tej samej górce; nad jeziorkiem; ta sama podstawówka, ci sami nauczyciele, wspólni znajomi z  podwórka. Jednak wtedy prawdopodobnie z racji różnicy wieku właściwie nie znaliśmy się. Poznaliśmy się przez harcerstwo jakieś 15 lat temu :-0

» Przeczytaj wspomnienie...
Zośka

Paweł jako jeden z nielicznych ciągle nazywał mnie Zośką :) Dla mnie był zawsze druhem drużynowym i przez pewien czas drużynową :)
Miał tylko tytuły dyrektora, ministra ale nawet w  pracy był normalnym człowiekiem kolegą przyjacielem takim moim dobrym duchem. Opieprzał czasem słusznie czasem mniej, ale zawsze tak naprawdę przytulał do piersi :) Nawet jego wrogowie czuli przed nim wielki respekt. To nic że na wielu spotkaniach często przytaczał te same opowiastki, często ze mnie żartował :) lubił być duszą Towarzystwa - za to wszystko bardzo go kochałam
Wiele mu zawdzięczam, wiele się nauczyłam ..... znaliśmy się ponad 20 lat o wiele za krótko .... Na zawsze pozostanie w moim sercu i pamięci !!!!!!!! i tak jak dla Wojtasa dzień 10 kwietnia pozostanie dniem Pawła.

Anna Jankowska - Bichta vel Zośka
List Maćka przypomina nam Pawła jako człowieka, jako bliskiego człowieka

List Maćka przypomina nam Pawła jako człowieka, jako bliskiego człowieka. Ja ze swej strony dodam, że był to człowiek z pasją. Wszystkiego czego się dotykał, czego się podejmował, robił z pasją. Ja miałem to szczęście, być jego przyjacielem. Jeżeli można mówić o prawdziwej męskiej przyjaźni, to nasza taka była, była do grobowej deski....  tylko k..a dlaczego tak krótka. Przyjaźniliśmy się ponad 15 lat i zawsze mogliśmy na siebie liczyć. Mówi się, że "Miłość w życiu jest najważniejsza", moim zdaniem, Przyjaźń wcale jej nie ustępuje. To był człowiek dla któego nie ważne były stanowiska, nieważne jak "wysoko" siedział, zawsze był sobą. Wierzę, że mój przyjaciel jest z nami i obserwuje (a napewno komentuje) nasze ziemskie poczynania. Ten dzień 10 kwietnia 2010 r. zawsze będzie dla mnie dniem mojego Przyjaciela - Pawła. 

Wojtek

Kim był Paweł...

Kim był Paweł?

W dniu tragedii 10 kwietnia 2010 roku, gdy zginął Paweł, wielu z nas nagle poczuło wielki smutek. Można się zastanawiać skąd wziął się ten żal i poczucie ogromnej straty. Kim Paweł był dla każdego nas?

Dla bardzo wielu to Sz.P. Minister Paweł Wypych, harcerz, były dyrektor Warszawskiego Centrum Pomocy Rodzinie, dyrektor Biura ds. Polityki Społecznej m.st. Warszawy, chwilę pełniący obowiązki zastępcy Prezydenta Warszawy, minister w Rządzie Jarosława Kaczyńskeigo, Prezes ZUS i wreszcie minister w Kancelarii Prezydenta...


» Przeczytaj wspomnienie...
Jeśli chcesz się podzielić swoimi wspomnieniami o Pawle Wypychu lub dysponujesz zdjęciami - napisz na adres:
wspomnienia@pawelwypych.pl