| Strona główna | Wspomnienia | Zdjęcia |
20.02.1968 - 10.04.2010

Mieliśmy zaszczyt znać kogoś wybitnego, takiego naprawdę wielkiego, wybijającego się wysoko, wysoko ponad przeciętność, mieliśmy też szczęście mieć przyjaciela, takiego który zawsze wyciągnie rękę i pomoże wstać kiedy życie powali na kolana. Niestety Jego życie zatrzymało się w połowie drogi. Katyń po raz drugi zabrał najlepszych...

Gosia, żona Pawła, poprosiła żeby przygotować stronę internetową o Pawle. Tylko jak zrobić stronę o Takiej Osobie i niczego nie pominąć... Wskazówką dla nas są słowa Gosi o śladach pozostawianych przez Pawła w życiu każdego z nas.

Kim był Paweł...

Kim był Paweł?

W dniu tragedii 10 kwietnia 2010 roku, gdy zginął Paweł, wielu z nas nagle poczuło wielki smutek. Można się zastanawiać skąd wziął się ten żal i poczucie ogromnej straty. Kim Paweł był dla każdego nas?

Dla bardzo wielu to Sz.P. Minister Paweł Wypych, harcerz, były dyrektor Warszawskiego Centrum Pomocy Rodzinie, dyrektor Biura ds. Polityki Społecznej m.st. Warszawy, chwilę pełniący obowiązki zastępcy Prezydenta Warszawy, minister w Rządzie Jarosława Kaczyńskeigo, Prezes ZUS i wreszcie minister w Kancelarii Prezydenta...


Jednak Paweł był przede wszystkim przyjacielem, przyjacielem ludzi. Jak wielu go uważa za osobę ważną można było zobaczyć już na Jego ślubie, gdy do złożenia życzeń stało się w kolejce prawie 2 godziny, czy całkiem niedawno na Jego 40 urodzinach, które przypominały raczej małe wesele. Zorganizowana naprędce msza zaledwie w 11 godzin po jego śmierci była koncelebrowana przez 6 zaprzyjaźnionych księży i wypełniła kościół po brzegi, ale każdy kto Go znał chciał tam być. Wielu porzuciło swoje obowiązki i zdecydowało się na długą podróż tylko po to by być w tej chwili jak najbliżej. Byli tacy, którzy jechali z Trójmiasta, inni ze Szczecina a jeszcze inni z miejsca jego tragicznej śmierci - z lotniska w Smoleńsku, bo Paweł był w tej godzinie jeszcze raz z nami tutaj, nigdzie indziej, tylko tutaj. Wszyscy czekali aż się pojawi, powie kilka ważkich słów, z którymi można się niezgodzić, ale niewątpliwie przykują uwagę... Kiedy wreszcie rzuci jakimś żartem i uśmiechnie się tak po swojemu, nieznacznie, lekko ironicznie i niesamowicie życzliwie... Niestety nie wszedł, nic nie powiedział, tylko się uśmiechał ze zdjęcia jak to tylko on potrafi...

Tacy ludzie nie powinni odchodzić, zwłaszcza tak nagle!

Poznałem Pawła przed 15 laty przez Nikolę - cóż harcerze. Oboje przyznają, że Nikoli udało się wyswatać Pawła ze swoją najbliższą przyjaciółką Gosią - w "nagrodę" Nikola była świadkową na ich ślubie. Uroczystości pięknej, ale jeszcze bardziej niesamowite było wesele na 300 osób, na którym połowa nie piła alkoholu w ogóle, a bawiła się lepiej od tej pijącej części. Wielokrotnie śmiałem się, że ma zawód dyrektor, ale On miał dar - niesamowitą charyzmę powodującą, że gdziekolwiek się znalazł w naturalny sposób przejmował przywództwo. Czy to wśród harcerzy, czy później w pracy w WCPR, Urzędzie Miasta, czy ostatnio coraz bardziej w Kancelarii Prezydenta... Wszyscy poddawali się jego przywództwu bez sprzeciwu i jeszcze byli z tego zadowoleni, bo Paweł potrafił dbać o "swoich ludzi". Zawsze gotów pomóc przyjacielowi, czy nawet "tylko" znajomemu w potrzebie... Czy tam gdzie jest teraz także zacznie przewodzić?

Dar charyzmy powodował również, że był duszą towarzystwa, a jego gadulstwo było wręcz legendarne. Potrafił snuć opowieści przez kilka godzin, ale nawet jak się czasem powtarzał to słuchało się tego z przyjemnością. Na pierwszy rzut oka ciężko było Go do czegoś przekonać. Prawda jest jednak taka, że wymagało to po prostu dobrych argumentów i czasu. Ileż to razy reformowaliśmy Służbę Zdrowia...

Wybrany spośród wielu przyjaciół miałem zaszczyt towarzyszyć Gosi w wyprawie do Moskwy by odnaleźć ciało Pawła. Zadanie nie było łatwe, ale otaczało nas wielu życzliwych ludzi, którym kiedyś Paweł pomógł. Zaskakująco pozytywna była też postawa Rosjan, którzy starali się nam pomóc, często dość niezgrabnie, ale pomóc. W poszukiwaniach bezpośrednio wspomagał nas śledczy Jusrow, tłumaczka Anna i psycholożka Natalia. Dzięki nim żmudna i trudna procedura przebiegła dość sprawnie. Po znalezieniu odpowiedniego opisu rozpoznanie ciała Pawła nie stanowiło najmniejszego problemu, pozostał takim jakim go znałem. Modlitwa, ostatni dotyk niestety już uśpionego na wieki, zimnego ciała, ciche łzy - takie było pożegnanie z doczesnością naszego Przyjaciela. Jednak ja miałem wrażenie, że Jego już tam właściwie nie ma, że On wrócił do nas znacznie szybciej...

I pamięć o nim na zawsze znalazła sobie miejsce w naszych gorących sercach...

Maciek Kostrubiec
Przyjaciel Pawła, Pawła Wypycha

WSPOMNIENIA


Jeśli chcesz się podzielić swoimi wspomnieniami o Pawle Wypychu lub dysponujesz zdjęciami - napisz na adres: wspomnienia@pawelwypych.pl