| Strona główna | Wspomnienia | Zdjęcia |
20.02.1968 - 10.04.2010

Mieliśmy zaszczyt znać kogoś wybitnego, takiego naprawdę wielkiego, wybijającego się wysoko, wysoko ponad przeciętność, mieliśmy też szczęście mieć przyjaciela, takiego który zawsze wyciągnie rękę i pomoże wstać kiedy życie powali na kolana. Niestety Jego życie zatrzymało się w połowie drogi. Katyń po raz drugi zabrał najlepszych...

Gosia, żona Pawła, poprosiła żeby przygotować stronę internetową o Pawle. Tylko jak zrobić stronę o Takiej Osobie i niczego nie pominąć... Wskazówką dla nas są słowa Gosi o śladach pozostawianych przez Pawła w życiu każdego z nas.

Dobro nie umiera

... Nagle straciliśmy tyle ważnych osób w naszym państwie, a wśród nich ludzi szczególnie życzliwych mojemu środowisku, osób wrażliwych na niepełnosprawność i to nie tylko z racji sprawowanych funkcji, lecz z posiadanej pasji rozwiązywania problemów społecznych. Podejmowania trudnych i niepopularnych wyzwań w tej dziedzinie. Paweł Wypych należy do ścisłego grona takich pasjonatów. 

Zniknie i przepełźnie obfitość rozmaita,
Skarby i siły przewieją - ogóły całe zadrżą,
Z rzeczy świata tego zostaną tylko dwie,
Dwie tylko: poezja i dobroć... i więcej nic... (Cyprian Kamil Norwid)

Byliśmy po imieniu od wspólnie odbytej podróży do Francji i Wielkiej Brytanii. Paweł pojechał tam, aby poznawać  publiczne systemy wspierające w Europie, a ja z kolei zapoznawałem się z modelami funkcjonowania i współpracy organizacji non-profit z instytucjami publicznymi w dziedzinie niepełnosprawności. Przejście "na ty" zaproponował bardzo naturalnie i wprost. Zaraz potem miałem wrażenie, że znamy się od lat. Takich ludzi nie sposób zapomnieć.

Jeszcze w piątek, 9 kwietnia 2010 r., byłem zaproszony przez ministra Pawła Wypycha do Pałacu Prezydenckiego na rozmowy o sytuacji osób z niepełnosprawnością w naszym kraju. Zastanawialiśmy się wspólnie, co jeszcze możemy zrobić, aby poprawić jakość naszego życia. Po oficjalnym spotkaniu podszedł do mnie na chwilę prywatnej rozmowy. Mówił, że nazajutrz jedzie służbowo do Smoleńska i wszystko byłoby dobrze, gdyby jeszcze miał więcej czasu, ile potrzebuje on i jego rodzina, dla żony Małgosi i dzieci. Tego brakowało mu najbardziej. 

A na drugi dzień, jak w każdą sobotę, od rana zaczynam przygotowania do popołudniowego programu "Integracja", którego jestem gospodarzem w Polsat News. Zatrzymuje mnie jednak telefon. Słyszę: "Dzisiejszy program zostaje odwołany". Próbuję dowiedzieć się czegoś więcej. Włączam telewizor. Dowiaduję się o tragedii narodowej! Nie mogłem uwierzyć i pojąć co się stało. Długo zbierałem myśli. To była wiadomość niepojęta. Wielki szok. Dociera do mnie dopiero, że Paweł był ostatnim wysokim urzędnikiem państwowym, z którym rozmawiałem przed tragedią. 

Stałą współpracę z Integracją rozpoczął w czasie, gdy pełnił funkcję dyrektora Biura Polityki Społecznej Urzędu m.st. Warszawy (w latach 2002-2005). Był też kilka miesięcy na stanowisku Pełnomocnika Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych i sekretarza stanu w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej (2006). W Kancelarii Prezydenta od trzech lat odpowiadał za sprawy społeczne. 

Był zawsze wierny swoim zasadom, niezwykle konsekwentny, stanowczy i kompetentny. Nie bał się podejmowania kontrowersyjnych decyzji i umiał bronić dobra publicznego. W tym potrafił być pryncypialny, czasem aż do bólu. Pamiętam z wielką wdzięcznością, jak w lipcu 2009 r., po zdjęciu z anteny naszego programu Integracja dołączył się do protestu i napisał pismo wstawiające się za nami. Dzięki takim gestom poparcia mieliśmy odwagę szukania innej anteny, i tak się stało.

Jak mało kto rozumiał problemy osób z niepełnosprawnością, gdyż osobiście doświadczył problemu niepełnosprawności w swojej rodzinie. Potrafił jednak z tego faktu czerpać siłę do pracy na rzecz wszystkich Polaków z niepełnosprawnością. Był  zawsze gotowy do współpracy na rzecz dobra społecznego. Zawsze miał na to czas, wielokrotnie sam inicjując rozmowy konieczne do podejmowania konkretnych działań. Człowiek honoru i cywilnej odwagi, odpowiedzialny do końca za losy ludzi potrzebujących największego wsparcia i pomocy w naszym kraju. Został wezwany  na drugą stronę życia na posterunku pracy.

Na ręce Pani Małgorzaty Wypych - dla całej Rodziny -  przekazuję głębokie wyrazy współczucia i żalu. Łączę się w bólu po tej wielkiej, niewyobrażalnej stracie. Już nigdy nie będzie tak samo. Jednak jak się okazuje - mimo, że czas zabliźnia największe rany - pozostawione wyraziste ślady Dobra, zaczynają "własne" istnienie i owocują dalszą dobrocią. Jako organizacja pożytku publicznego zrobimy wszystko, aby tego kapitału serca i umysłu nie zmarnować. Osobiście czuję się do tego zobowiązany. To jest nasz społeczny dług wdzięczności. 

Nie ma mądrych słów w obliczu śmierci. Każde słowo wydaje się nie na miejscu. Tylko milczenie i poezja może przeciwstawić się rozpaczy, obudzić pewność, że Dobro nigdy nie umiera. Zostaje między nami. W każdym z nas.

Piotr Pawłowski
Prezes Stowarzyszenia Przyjaciół Integracji

WSPOMNIENIA


Jeśli chcesz się podzielić swoimi wspomnieniami o Pawle Wypychu lub dysponujesz zdjęciami - napisz na adres: wspomnienia@pawelwypych.pl