| Strona główna | Wspomnienia | Zdjęcia |
20.02.1968 - 10.04.2010

Mieliśmy zaszczyt znać kogoś wybitnego, takiego naprawdę wielkiego, wybijającego się wysoko, wysoko ponad przeciętność, mieliśmy też szczęście mieć przyjaciela, takiego który zawsze wyciągnie rękę i pomoże wstać kiedy życie powali na kolana. Niestety Jego życie zatrzymało się w połowie drogi. Katyń po raz drugi zabrał najlepszych...

Gosia, żona Pawła, poprosiła żeby przygotować stronę internetową o Pawle. Tylko jak zrobić stronę o Takiej Osobie i niczego nie pominąć... Wskazówką dla nas są słowa Gosi o śladach pozostawianych przez Pawła w życiu każdego z nas.

Byliśmy z niego ogromnie dumni

Żal przeogromny przepełnia serca mojej siedmioosobowej rodziny, na czele z moim 87 letnim tatą. Minęło kilka tygodni od tragedii i pogrzebu Pawełka, a my wciąż nie możemy w to uwierzyć. Tym bardziej, że za nami trzy majowe, świąteczne dni, po których często Paweł wpadał do nas wracając z nadmorskiego wypoczynku. Uwielbialiśmy te spotkania... bo dla nas On zawsze był kimś wyjątkowym, kimś wielkim, kimś niepowtarzalnym, a równocześnie był jednym z nas i tak nas traktował.

Byliśmy z niego ogromnie dumni. On jeden z naszej wielkiej rodziny, wspiął się na najwyższe szczeble kariery. Marzył, by zostać prezydentem Warszawy. Czekaliśmy na to, modląc się aby się to spełniło. Jak się przyznałam, że przez swoje trzydzieści lat życia nie widziałam jeszcze Warszawy - był zaskoczony i oczywiście musiałam obiecać, że przyjadę. Pojechałam. Paweł z Gosią, pomimo braku czasu, potrafili się z nami spotkać. 

Pamiętam jak po raz pierwszy został ministrem pracy - zaprosił nas do swojego gabinetu. Jacyż byliśmy wtedy dumni i szczęśliwi. Następnie chrzest Krzysia, na którym nasza córka Ola została matką chrzestną, komunia Zuzi i wiele, wiele innych spotkań w Warszawie. I wiele spotkań u nas na Pomorzu. 

Najpierw przywiózł do nas nad jezioro całe swoje harcerstwo, ponad sto osób obozował w lesie, a ciocia i wujek kucharzyli. Nasz syn miał okazje przy boku wujka harcmistrza zasmakować życia harcerskiego. Odwiedziła nas wtedy także siostra Pawła - Ania. Był to rok 1998 i Mistrzostwa Świata w piłce nożnej. Telewizor wyniesiony z domu do baraku, antena pod stodołą, a całe podwórko wypełnione po brzegi przez, pomalowanych w barwach Brazylii i Francji, harcerzy. Oglądanie na całego. Nareszcie coś się działo. 

Jak tylko miał okazję, przyjeżdżał do nas z rodziną. Bedzie nam tego bardzo brakowało, ale mamy nadzieje, że kontakt z Gosią, Zuzią i Krzysiem oraz z ciocią i wujkiem się nie urwie. Zapraszamy ich do nas bardzo serdecznie.  
 
A Pawłowi dziękujemy, serdecznie dziękujemy, za to że był, że z nami się cieszył, że nam pomagał...
 
Będziesz żył w naszych sercach, w naszych myślach i w naszej pamięci... Modlimy się za Ciebie i Twoją Rodzinę.
 
SPOCZYWAJ W POKOJU...
 
"W szczerym polu biały krzyż, przypomina mi KTO POD NIM ŚPI..."
 
Dorota z rodziną

WSPOMNIENIA


Jeśli chcesz się podzielić swoimi wspomnieniami o Pawle Wypychu lub dysponujesz zdjęciami - napisz na adres: wspomnienia@pawelwypych.pl