| Strona główna | Wspomnienia | Zdjęcia |
20.02.1968 - 10.04.2010

Mieliśmy zaszczyt znać kogoś wybitnego, takiego naprawdę wielkiego, wybijającego się wysoko, wysoko ponad przeciętność, mieliśmy też szczęście mieć przyjaciela, takiego który zawsze wyciągnie rękę i pomoże wstać kiedy życie powali na kolana. Niestety Jego życie zatrzymało się w połowie drogi. Katyń po raz drugi zabrał najlepszych...

Gosia, żona Pawła, poprosiła żeby przygotować stronę internetową o Pawle. Tylko jak zrobić stronę o Takiej Osobie i niczego nie pominąć... Wskazówką dla nas są słowa Gosi o śladach pozostawianych przez Pawła w życiu każdego z nas.

Dziękuję Bogu za te 18 wspólnych lat

W tych trudnych dla mnie dniach zastanawiałam się nad odpowiedzią na pytanie  - Kim był (dla mnie jest) Paweł i oto moja odpowiedź.
 

Pablo potrafił zawsze mnie rozśmieszyć, wytknąć błędy ale również udzielić rady. Dzięki niemu nauczyłam się i zrozumiałam wiele rzeczy, zobaczyłam ciekawe miejsca ale przede wszystkim poznałam wielu wspaniałych ludzi. Bardzo kochał nasze Maluchy - Zuzankę i Krzysia i wiem, że to uczucie nie skończyło się z chwilą jego śmierci. Był dumny z  ich osiągnięć i chciał ich wychować na dobrych ludzi. 
 
Wszędzie pozostawił nam cząstkę siebie, czy to w opowiadaniach i anegdotach, czy w konkretnych działaniach. Miał dar znajdowania najprostszych rozwiązań różnych problemów. Podziwiałam go za to, że potrafił z każdym rozmawiać.
 
Był kochanym synem, zięciem, bratankiem, siostrzeńcem i szwagrem. Dla swoich rodziców na zawsze pozostał Pawełkiem lub Małym. Otaczał ich swoją opieką. Zawsze potrafił znaleźć dla nich czas, bardzo ich szanował i był ich wsparciem. Cieszył się, że ma tak dużą rodzinę a wszędzie, gdzie razem pojechaliśmy - był przyjmowany jak dawno oczekiwany z radością gość.
 
10 kwietnia 2010 r. zakończył się pewien etap w naszym życiu. Jednak pamiętam o tym, że zawsze powtarzał, żeby patrzeć w przyszłość bo jakoś to będzie. W tamtą sobotę jego obecność przy nas zmieniła swój wymiar. Wierzę, że będzie się nami opiekował, bo przecież zawsze musiał wszystkiego dopilnować. 
 
Jak powiedziała jedna zacna ciocia - "nieważne jak umarłeś ważne jak żyłeś". Rzeczywiście pozostawił na ziemi ślady swoich stóp i wiem, że m.in. to da nam siłę na dalsze życie bez jego fizycznej obecności. 
 
Podejrzewam, że zorganizuje nam jeszcze wycieczki do Krakowa na Wawel do Katynia i na Powązki, gdzie zostali pochowani jego przyjaciele, z którymi zginął pełniąc służbę. Dla mnie Paweł jest moim Szczęściem, Skarbkiem i Pablem. Dziękuję Bogu za te 18 wspólnych lat.
 
Małgosia 

WSPOMNIENIA


Jeśli chcesz się podzielić swoimi wspomnieniami o Pawle Wypychu lub dysponujesz zdjęciami - napisz na adres: wspomnienia@pawelwypych.pl