| Strona główna | Wspomnienia | Zdjęcia |
20.02.1968 - 10.04.2010

Mieliśmy zaszczyt znać kogoś wybitnego, takiego naprawdę wielkiego, wybijającego się wysoko, wysoko ponad przeciętność, mieliśmy też szczęście mieć przyjaciela, takiego który zawsze wyciągnie rękę i pomoże wstać kiedy życie powali na kolana. Niestety Jego życie zatrzymało się w połowie drogi. Katyń po raz drugi zabrał najlepszych...

Gosia, żona Pawła, poprosiła żeby przygotować stronę internetową o Pawle. Tylko jak zrobić stronę o Takiej Osobie i niczego nie pominąć... Wskazówką dla nas są słowa Gosi o śladach pozostawianych przez Pawła w życiu każdego z nas.

Wiadomości Sąsiedzkie

Paweł Wypych nie był wprawdzie mieszkańcem Wesołej, lecz w takim momencie trudno byłoby o nim nie wspomnieć. Zaledwie rok młodszy ode mnie, prowadził swoją drużynę po sąsiedzku, na osiedlu Przyczółek Grochowski. Razem działaliśmy w środowisku niezależnego harcerstwa, razem walczyliśmy o powrót tradycyjnych, przedwojennych ideałów.

Kiedyś przypadkiem zgadaliśmy się o wyjeździe na sylwestra w góry, Paweł zapytał czy mógłby z kadrą swojego środowiska pojechać z nami. To był początek naszej bliskiej, osobistej znajomości. Razem przedeptaliśmy wiele kilometrów górskich szlaków, prześpiewaliśmy niejeden wieczór i nieraz z jednego kotła jedliśmy przypaloną konserwę. Kiedy w harcerstwie obejmowałem kolejne funkcje Paweł zawsze był koło mnie, jako mój zastępca a potem następca na funkcji Komendanta Mazowieckiej Chorągwi Harcerzy. Zawsze pogodny, dowcipny, pełen zapału, dodawał sił i wspierał w pracy. A kiedy tylko była potrzeba, jako doskonały organizator sam brał się do pracy. Tak było np. w czasie Światowego Zlotu Młodzieży w Częstochowie w 1991 roku. Paweł pojechał tam jako Komendant reprezentacji naszej chorągwi. W dniu Mszy odprawianej przez Ojca Świętego, okazało się, że wyznaczony Komendant Białej Służby (harcerskie służby medyczne i porządkowe) rozchorował się i właściwie niewiele było przygotowane. Z sobie właściwą determinacją przejął jego obowiązki i praktycznie na bieżąco, często improwizując, na miejscu zbudował strukturę dowodzenia i skoordynował działanie kilku tysięcy zaangażowanych w tą służbę harcerzy.
 
Paweł dość szybko swoją służbę harcerską przeniósł na grunt samorządowy. Został radnym dzielnicy Praga Południe, potem Warszawy. Wyłącznie dzięki kompetencji, sumienności i pracowitości zdobywał kolejne szczeble kariery zawodowej. Został dyrektorem Biura Polityki Społecznej m.st. Warszawy, potem był Wiceministrem Pracy i Polityki Społecznej, Prezesem ZUS a ostatnio został ministrem-rzecznikiem prasowym Prezydenta RP.
 
Choć z upływem czasu nasze kontakty stały się sporadyczne, to zawsze zachował, cechującą go zresztą wobec wszystkich ludzi, niesamowitą życzliwość. Kiedyś zdarzyło mi się nie rozmawiać z nim ponad 2 lata. Pojawiła się jakaś sprawa związana z OPS-em w naszej Dzielnicy. Odebrał mój telefon serdecznie, jak od bliskiego znajomego, nastawiony na skuteczną i szybką pomoc. Myślę, że nie byłem w tym wyjątkiem, po prostu taki był Paweł - otwarty, nastawiony na pomoc ludziom, pogodny i życzliwy. Nie było w nim nawet cienia, cechującego wielu polityków dystansu.
 
Ta tragedia, w niewyobrażalny sposób dotknęła jego rodziców. Kilkanaście lat temu w wypadku samochodowym zginęła siostra, teraz zabrakło i jego... Pozostawił kochającą żonę Gosię, którą poznał w harcerstwie, oraz dwójkę dzieci: 8-letnią Zuzię oraz 4-letniego Krzysia.
 
Po tej katastrofie, wielu ludzi czuje pustkę. Moja pustka jest tym większa, że wraz z Kasią i Pawłem straciłem jakby część swojej młodości. Tej najpiękniejszej, bo beztroskiej, pełnej zapału, czasem naiwnego, ale szczerego idealizmu. Zostaną co prawda szczęśliwe wspomnienia wspólnych przeżyć, przygód czy wspólnej służby. Jednak na zawsze już pozostanie na nich cień, że są już zamkniętą przeszłością.
 
Marcin Jędrzejewski
Wiadomości Sąsiedzkie Stara Miłosna
kwiecień 2010 r.

WSPOMNIENIA


Jeśli chcesz się podzielić swoimi wspomnieniami o Pawle Wypychu lub dysponujesz zdjęciami - napisz na adres: wspomnienia@pawelwypych.pl