| Strona główna | Wspomnienia | Zdjęcia |
20.02.1968 - 10.04.2010

Mieliśmy zaszczyt znać kogoś wybitnego, takiego naprawdę wielkiego, wybijającego się wysoko, wysoko ponad przeciętność, mieliśmy też szczęście mieć przyjaciela, takiego który zawsze wyciągnie rękę i pomoże wstać kiedy życie powali na kolana. Niestety Jego życie zatrzymało się w połowie drogi. Katyń po raz drugi zabrał najlepszych...

Gosia, żona Pawła, poprosiła żeby przygotować stronę internetową o Pawle. Tylko jak zrobić stronę o Takiej Osobie i niczego nie pominąć... Wskazówką dla nas są słowa Gosi o śladach pozostawianych przez Pawła w życiu każdego z nas.

Lina asekuracyjna

Pozwalam sobie napisać te parę słów po śmierci Pawła. Wyrzucam sobie, że gdy dwukrotnie nagrał mi się w czwartek 8 kwietnia na telefoniczną sekretarkę - mimo, że obiecywałem - nie oddzwoniłem. I choć niestety narazie nie oddzwonię, to zapis ten pozostanie dla mnie najcenniejszą pamiątką po wyjątkowym człowieku. Ośmielę się napisać - przyjacielu.

Wspominam nasze liczne rozmowy w żartobliwej, przyjacielskiej atmosferze. Czasem bardzo poważne, a czasem mniej. Można by ich przytaczać wiele, ale przytoczę tylko jedną. Podczas naszych spotkań mieliśmy taki powtarzany często żart. Paweł mówił, że ma nadzieję, że kiedyś zostanę premierem, a ja odpowiadałem, że zrobię to tylko wtedy jeśli zgodzi się być wówczas moim odpowiedzialnym za sprawy społeczne zastępcą i... obaj żeśmy  wybuchali śmiechem. Dziś odnajduję w tym żarcie nowy, prawdziwy sens. Że oto - tak jak wszyscy - wiedziałem, iż mając go za plecami, taką swoistą linę asekuracyjną, można podjąć się najtrudniejszego zadania...

Mieliśmy razem jechać do Amsterdamu, Turcji i jeszcze w wiele innych miejsc. W sobotę 10 kwietnia, przed 10, byłem w poznańskim kościele Franciszkanów. To tam dowiedziałem się o smoleńskiej tragedii. Uczestniczyłem w naprędce odprawionej Mszy świętej. Modliłem się za Pawła. Przypuszczałem już wtedy, że plany naszych wspólnych podróży będziemy musieli na jakiś czas odłożyć. Bo przecież Paweł zawsze latał z Prezydentem. I wszędzie gdzie i ja docierałem po nim spotykałem ludzi, którzy gotowi byli nieść mi pomoc. Gotowi byli dlatego, że łączyła nas jedna rzecz wspólna ? byliśmy wszyscy zwyczajnie oczarowani Pawłem. To nas łączyło. I to pozwalało nieść sobie wzajemnie pomoc zawsze, gdy była taka potrzeba.

Jak wspomniałem plany naszych wspólnych podróży jedynie odkładamy. Jestem pewien, że gdy spotkamy się z nim ponownie, będą one już znakomicie przygotowane. I gdy będziemy je odbywać, towarzyszyć będzie nam poczucie absolutnego bezpieczeństwa. Bo zorganizuje je człowiek, który  był i jest gwarancją tego, że wszystkie sprawy będą zawsze na swoim miejscu. Był i jest tą swoistą liną asekuracyjną. Był i jest po prostu Pawłem...
 
Jan Filip Libicki

WSPOMNIENIA


Jeśli chcesz się podzielić swoimi wspomnieniami o Pawle Wypychu lub dysponujesz zdjęciami - napisz na adres: wspomnienia@pawelwypych.pl