| Strona główna | Wspomnienia | Zdjęcia |
20.02.1968 - 10.04.2010

Mieliśmy zaszczyt znać kogoś wybitnego, takiego naprawdę wielkiego, wybijającego się wysoko, wysoko ponad przeciętność, mieliśmy też szczęście mieć przyjaciela, takiego który zawsze wyciągnie rękę i pomoże wstać kiedy życie powali na kolana. Niestety Jego życie zatrzymało się w połowie drogi. Katyń po raz drugi zabrał najlepszych...

Gosia, żona Pawła, poprosiła żeby przygotować stronę internetową o Pawle. Tylko jak zrobić stronę o Takiej Osobie i niczego nie pominąć... Wskazówką dla nas są słowa Gosi o śladach pozostawianych przez Pawła w życiu każdego z nas.

Paweł Wypych to osoba, której się nie zapomina

Poznałam Go przez Adama. Skoro byli przyjaciółmi, od  początku wiedziałam, że jest  osobą wyjątkową. Kiedy, po kilku nieudanych próbach, wreszcie się spotkaliśmy, przekonałam się, że Paweł "wie co robi i wie co mówi". Była to wizyta oficjalna, więc podejmowałam gości razem z siostrą Gemmą - Ekonomką  naszego Zgromadzenia -  i tak już do końca zostało. Z tej znajomości, przez następne spotkania i wspólne wyprawy, stworzyliśmy bardzo nietypowy "kwartet" (jak to widać na zdjęciu ze Stróży z 29.07.2008).


Bardzo nietypowy kwartet
Ponieważ sprawy osób niepełnosprawnych i w ogóle pomocy społecznej są nam bardzo bliskie - nasze  Zgromadzenie Sióstr Benedyktynek Samarytanek prowadzi domy pomocy społecznej - przy każdej okazji rozmowom nie było końca... tym bardziej, że ja też dużo mówię... Jakże wielką mieliśmy satysfakcję, kiedy potrafiliśmy się nawzajem do swego zdania przekonać. Jego zwycięskiego, a jednocześnie serdecznego uśmieszku nie zapomnę i nie zapomnę również, jak wdzięcznie przyznał mi rację. Przy okazji kolejnych spotkań Paweł bardzo mocno ujął nas swoją wrażliwością i otwartością na innych.

Jego wyjątkowość w tym zabieganym i egoistycznym świecie była przede wszystkim dawaniem siebie, swojego czasu. Wiem, że w tak pracowitym kalendarzu zajęć, jaki ma Dyrektor WCPR, Prezes ZUS-u, Pełnomocnik Rządu czy Sekretarz Stanu w Kancelarii Prezydenta RP, o wolny czas jest wyjątkowo trudno, ale umiał go dzielić między sprawy ważne i najważniejsze. 

Nadanie Krzyża Wielkiego Orderu Odrodzenia Polski Matce Wincencie - Jadwidze Jaroszewskiej, Założycielce Zgromadzenia Sióstr SamarytanekWszyscy wiemy, że Paweł Wypych potrafił mówić, ale też słuchać. Był doradcą nie tylko Pana Prezydenta ale też innych -  np. naszym - skromnych samarytanek. Nie tylko doradzał, ale znalazł czas na to, aby  wyprawić się z nami do Krakowa i w długą podróż do Stróży w poszukiwaniu odpowiedzi na nowe wyzwania dla Zgromadzenia. Innym razem wysłuchał cennej podpowiedzi Adama, żeby uczcić pośmiertnie  naszą Założycielkę Matkę Wincentę Jadwigę Jaroszewską z racji obchodów Dnia Pracownika Socjalnego. Z  wielką satysfakcją jako Minister przedstawił oficjalnie propozycję Zgromadzeniu, podpisał  wniosek do Kapituły Odznaczeń i przewodniczył uroczystości w Pałacu Prezydenckim (20.11.2009), ale na nasze podziękowania,  ze skromnością zaznaczył - to Adam... 

I co najważniejsze, pośród  ważnych zawodowych i państwowych spraw, nadal pozostał przyjacielem, harcmistrzem, kolegą; kochał żonę i całą rodzinę, odpisywał śmiesznego sms-a , umawiał się w naszym klasztorze na dobrą lazannię... i zawsze dziękował za modlitwę...
 
Dlatego jest nam wszystkim zaglądającym na tę stronę, również nam - siostrom - BARDZO BLISKI.   
 
PAWEŁ BYŁ NASZĄ NADZIEJĄ NA LEPSZĄ POLSKĘ 
A PRZEDE WSZYSTKIM NA LEPSZY ŚWIAT OSÓB  
NIEPEŁNOSPRAWNYCH.    

Ale nie zatrzymujemy się na tym, że był - On wciąż JEST,  bo wpisał się bardzo mocno w całą naszą wspólnotę. Wierzymy, że przez swoje życie, a nade wszystko przez niepojętą dla nas Bożą  Miłość i Miłosierdzie, jest szczęśliwy w tym lepszym, wiecznym świecie. Wierzymy, że dalej pomaga nam wszystkim z góry - a warto wiedzieć, że tam  może jeszcze więcej! Niech wiara w tę inną obecność Pawła będzie siłą i nadzieją przede wszystkim dla jego najbliższych. My zapewniamy nieustanną modlitwę, zarówno za zmarłego tragicznie Pawła, jak i Jego Rodzinę.
     
Od dnia katastrofy codziennie zapalam świeczkę w oknie i z serdecznym WIECZNY ODPOCZYNEK... mówię, że pamiętam. Miałam zapalić ich 96, ale palę każdego wieczoru, przywołując pamięcią również wszystkich moich bliskich, którzy odeszli... o nich się nie zapomina...
 
NIECH TAJEMNICA ŚWIĘTYCH OBCOWANIA BĘDZIE DLA NAS WSZYSTKICH SIŁĄ DO CODZIENNEGO ŻYCIA TAK, ABYŚMY BYLI ŚWIADOMI CORAZ BLIŻSZEGO Z NIMI SPOTKANIA  W ŻYCIU, KTÓRE JUŻ NIGDY SIĘ NIE SKOŃCZY, BO BĘDZIE PRAWDZIWYM  SZCZĘŚCIEM. 
 
s.Damaris, samarytanka

WSPOMNIENIA


Jeśli chcesz się podzielić swoimi wspomnieniami o Pawle Wypychu lub dysponujesz zdjęciami - napisz na adres: wspomnienia@pawelwypych.pl