| Strona główna | Wspomnienia | Zdjęcia |
20.02.1968 - 10.04.2010

Mieliśmy zaszczyt znać kogoś wybitnego, takiego naprawdę wielkiego, wybijającego się wysoko, wysoko ponad przeciętność, mieliśmy też szczęście mieć przyjaciela, takiego który zawsze wyciągnie rękę i pomoże wstać kiedy życie powali na kolana. Niestety Jego życie zatrzymało się w połowie drogi. Katyń po raz drugi zabrał najlepszych...

Gosia, żona Pawła, poprosiła żeby przygotować stronę internetową o Pawle. Tylko jak zrobić stronę o Takiej Osobie i niczego nie pominąć... Wskazówką dla nas są słowa Gosi o śladach pozostawianych przez Pawła w życiu każdego z nas.

Dobrze mieć Starszych Braci!

Stoję w gronie starych znajomych. Patrzę na uśmiechniętą Gosię podążającą wzrokiem za Zuzią wchodzącą po schodach - jaka Ona jest podobna do Pawła. Basia i Nikola podsumowują, że przyjechałem tylko z Zośką, a Agatkę z Krzyśkiem zostawiłem w domu - wszyscy czekają już wiosny, medycy nie boją się zimy. Gwar połączonej imprezy urodzinowej Janka i otwarcie domu Edyty i Marcina. Nie widziałem się z tyloma osobami ładnych parę lat. Czas jakby przystanął na chwilę, a może się cofnął. Jest Mateusz, Wojtas i Bartek. Dobijają następni goście. 
 
Jest i Paweł, parę dni temu słuchając w nocy wiadomości usłyszałem Jego głos - jak zwykle spokojny, rzeczowy, tak dobrze znany z odpraw "AKRY". Ciekaw byłem czy przyjdzie do Marcina? Jest, znalazł czas Pan Minister, dla mnie Starszy Brat, myślę, że nie tylko dla mnie. 

Cieszę się, że upływający czas nie tworzy barier. Rozmawiamy o wszystkim, tak jak na spotkaniach podsumowujących obozy - Paweł zawsze umiał dbać o ludzi. I znowu Jego niezwykły umysł roztacza przed nami kolorowe obrazy. Można Go słuchać godzinami, ale potrafi też słuchać. 
 
Pamiętam kiedy pierwszy raz spotkałem Go jako przyboczny przed obozem nad Czarnym, Perfekcjonista zgrupowanie zapinał na ostatni guzik. Szaleństwo? Tak, ale pod kontrolą. Uwielbiał wyzwania, kiedy wracaliśmy z Hajnówki z zimowiska w naszym autokarze stłukła się szyba, coś trzeba było zrobić - akcja. Paweł był w swoim żywiole, a okno z koca dowiozło w cieple wesoły autobus. Choć zastrzegał się, że niema zdolności technicznych, trzeba było widzieć jego pionierkę, ustawienie namiotów i majstersztyk pakowania samochodu...
 
Pasjonat. "Nieważne, co robisz, ważne, że dobrze".  Wiele mu zawdzięczam, choć niestety częściej trwonię to dziedzictwo. Dobrze mieć Starszych Braci!    
 
Bogdan Bucki 

WSPOMNIENIA


Jeśli chcesz się podzielić swoimi wspomnieniami o Pawle Wypychu lub dysponujesz zdjęciami - napisz na adres: wspomnienia@pawelwypych.pl